Oszczędzanie oczami studentki – dlaczego warto zacząć wcześniej? cz. 1

oszczędzanie do słoika z czapką studenta

Studenckie życie często kojarzy się z ograniczonym budżetem, promocjami w sklepach i ciągłym pilnowaniem wydatków. Wiele osób uważa, że oszczędzanie to temat dla ludzi po trzydziestce, którzy mają stabilną pracę i wysokie zarobki. Sama długo tak myślałam – miałam ważniejsze sprawy na głowie: sesja, praca dorywcza, opłata za akademik. Oszczędzanie brzmiało jak coś, co robi się „potem”, kiedy już się ma „prawdziwe pieniądze”. Tymczasem właśnie okres studiów może być najlepszym momentem na rozpoczęcie budowania finansowej przyszłości. I im szybciej człowiek to zrozumie, tym lepiej dla jego portfela – dosłownie.

Małe kwoty mają znaczenie

Długo myślałam, że oszczędzanie pieniędzy nie ma sensu, jeśli mogę przeznaczyć na to jedynie kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Dopiero później zrozumiałam, że w oszczędzaniu najważniejsza jest regularność i czas, a nie wysokość jednorazowej wpłaty. Nawet niewielkie kwoty mogą po kilku latach stworzyć solidny fundusz bezpieczeństwa.

Wiele osób zaczyna od prostych rozwiązań – konta oszczędnościowego lub podstawowych funduszy. Dzięki nim można systematycznie odkładać pieniądze i jednocześnie uczyć się zarządzania własnym budżetem. Konto oszczędnościowe to najprostszy krok: zakładasz online w kilkanaście minut, ustawiasz przelew stały na dowolną kwotę – nawet 50 złotych miesięcznie – i po prostu nie dotykasz tych pieniędzy przy każdej chwilowej zachciance.

Fundusze oszczędnościowe i inwestowanie na przyszłość

Coraz więcej młodych ludzi interesuje się funduszami inwestycyjnymi oraz długoterminowym oszczędzaniem. To rozwiązanie, które pozwala nie tylko przechowywać pieniądze, ale również stopniowo je pomnażać. Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych zbierają środki od wielu osób i inwestują je wspólnie w akcje, obligacje albo mieszankę obu. Profesjonaliści zarządzają portfelem, a ty po prostu co miesiąc przelewasz ustaloną kwotę.

Istnieją fundusze konserwatywne, nastawione na bezpieczeństwo – zarabiają mniej, ale ryzyko straty jest minimalne. Są też fundusze agresywne, inwestujące głównie w akcje – wyższy potencjalny zysk, ale i większe wahania. Ważne jest to, że większość funduszy umożliwia rozpoczęcie oszczędzania od naprawdę małych kwot, bez konieczności posiadania dużego kapitału na start. Dla kogoś żyjącego ze stypendium to argument nie do przecenienia.

Rozpoczęcie inwestowania w młodym wieku daje ogromną przewagę. Im wcześniej zaczniemy odkładać środki, tym więcej czasu mają one na wzrost. Działa tu procent składany – małe pieniądze zainwestowane wcześnie narastają i generują zyski z zysków. Nawet niewielkie regularne wpłaty mogą po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach przynieść zauważalne efekty. To zjawisko, które ekonomiści opisują skomplikowanymi równaniami, a które ja lubię nazywać „śnieżną kulą finansową”.

Warto przy tym wiedzieć, że nie trzeba przez to przebijać się samodzielnie. W wielu krajach korzystanie z usług planera finansowego jest równie naturalne co wizyta u lekarza – ktoś, kto zna się na rzeczy, patrzy na twoją sytuację i mówi wprost, co ma sens, a co nie. W Polsce to wciąż niedoceniona opcja, a szkoda, bo często właśnie rozmowa ze specjalistą skraca drogę od „nie wiem, od czego zacząć” do konkretnego planu.

Emerytura to nie tylko temat dla starszych

Choć emerytura wydaje się bardzo odległa, planerzy finansowi podkreślają, że właśnie oszczędzanie w młodym wieku ma największą możliwość budowania stabilnej przyszłości. Wcześniejsze rozpoczęcie oszczędzania emerytalnego oznacza, że ten sam cel można osiągnąć znacznie mniejszym miesięcznym wysiłkiem – bo czas pracuje za nas. Osoba, która zacznie odkładać pieniądze na emeryturę w wieku 20–25 lat, może wpłacać znacznie mniej niż ktoś, kto rozpocznie oszczędzanie dopiero po czterdziestce.

Wyobraź sobie, że chcesz osiągnąć ten sam kapitał emerytalny. Zaczynając oszczędzanie w wieku 22 lat, wystarczy ci około 160 złotych miesięcznie. Zaczekasz do trzydziestki – musisz dokładać ponad 300 złotych. Do czterdziestki – blisko 600 złotych. To samo miejsce docelowe, trzy razy wyższy bilet wstępu. I nie jest to żadna teoria spiskowa branży finansowej – to po prostu matematyka.

Popularnymi rozwiązaniami są konta emerytalne, takie jak IKE i IKZE, oraz programy zapewniające długoterminowe oszczędzanie. IKE, czyli Indywidualne Konto Emerytalne, pozwala uniknąć podatku Belki od zysków – tego 19%, które normalnie zjada część odsetek z lokat czy zysków z funduszy. IKZE, czyli Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego, oferuje korzyść jeszcze szybciej: wpłaty odliczasz od podstawy podatku w rocznym PIT-cie. Jeśli wpłacisz 7 000 złotych rocznie przy skali podatkowej 12%, dostajesz zwrot w okolicach 840 złotych. Realne pieniądze, już w przyszłym roku. Dla kogoś żyjącego z doraźnych zleceń i stypendium – bardzo przemawia do wyobraźni.

Po rozpoczęciu pracy etatowej dochodzi jeszcze PPK, czyli Pracownicze Plany Kapitałowe. Ty wpłacasz 2% pensji, pracodawca dokłada 1,5%, a państwo co roku zasila konto dodatkową stałą kwotą. Można zrezygnować – ale po co? To jedna z nielicznych sytuacji, gdzie ktoś dosłownie daje ci pieniądze, a ty możesz odmówić.

Ubezpieczenie i składki – dlaczego wiek ma znaczenie?

Mało kto na studiach myśli o ubezpieczeniach na życie czy prywatnym zabezpieczeniu zdrowotnym. Tymczasem wiek ma ogromny wpływ na wysokość składek ubezpieczeniowych. Firmy ubezpieczeniowe oceniają ryzyko na podstawie wieku i stanu zdrowia – i właśnie dlatego młodsze osoby mogą liczyć na niższe składki, lepsze warunki umowy, większy wybór ofert i mniejsze ryzyko odmowy ubezpieczenia. Rozpoczęcie ochrony wcześniej może oznaczać korzystniejsze warunki przez wiele kolejnych lat.

Tu jest pewien haczyk, o którym nikt nie mówi na studiach. Do 26. roku życia masz ubezpieczenie zdrowotne jako dziecko rodziców. Kiedy kończysz 26 lat – znika. Znika po cichu, bez powiadomienia, bez ceremonii. I nagle okazuje się, że wizyta u specjalisty kosztuje 200 złotych, a termin na NFZ to sześć miesięcy. Warto pomyśleć o prywatnym pakiecie medycznym jeszcze przed tym momentem – ta sama ochrona kosztuje znacząco mniej, gdy podpisujesz umowę jako 24-latka, niż gdy robisz to jako 34-latka.

Podobnie działa ubezpieczenie na życie. Brzmi makabryczne w kontekście 24 lat, ale jeśli planujesz kredyt hipoteczny lub wspierasz finansowo kogoś bliskiego – składka zaczynana teraz może być dwa razy niższa niż ta za dekadę i zostaje taka sama przez cały okres ubezpieczenia. To jeden z tych przypadków, gdy prokrastynacja dosłownie kosztuje. Jako student warto też sprawdzić ubezpieczenie NNW od nieszczęśliwych wypadków – często oferowane grupowo za kilkadziesiąt złotych rocznie, pokrywa koszty leczenia i rehabilitacji.

Finansowe bezpieczeństwo daje spokój

Studenci często żyją „od wypłaty do wypłaty” lub od stypendium do stypendium. Nawet niewielka poduszka finansowa może jednak znacząco zmniejszyć stres związany z nieprzewidzianymi wydatkami. Awaria laptopa, koszt leczenia czy nagły wyjazd potrafią mocno obciążyć budżet. Oszczędności pozwalają uniknąć zadłużania się i dają większe poczucie niezależności. Jako studentka mam jedno, czego nie ma trzydziestolatek ze stałą pensją i kredytem: czas. To mój największy kapitał i nie chcę go zmarnować.

Dlaczego warto zacząć oszczędzać już dziś?

Największym błędem jest odkładanie oszczędzania „na później”. Nie trzeba mieć wysokich zarobków, aby zacząć budować dobre nawyki finansowe. Wystarczy regularność, cierpliwość i świadome podejście do pieniędzy. Zanim zaczęłam, miałam pełen pakiet wątpliwości – że nie mam dość, że to za skomplikowane, że mogę stracić. Pomogło mi to, że nie musiałam szukać rozwiązań sama – skorzystałam z usług planera finansowego, który dokładnie wszystko wyjaśnił i przedstawił oferty dopasowane do mojej sytuacji. Okazało się, że konto oszczędnościowe można zasilić kwotą symboliczną, a fundusze konserwatywne mają minimalne ryzyko przy długim horyzoncie inwestycyjnym.

Zaczęłam od przelewu stałego na 150 złotych miesięcznie jako oszczędności na przyszłość i ubezpieczenia na życie za 90 złotych miesięcznie. Dziś planuję kolejne kroki. Nie stałam się ekspertką od inwestycji – podjęłam kilka prostych decyzji, które działają w tle, i właśnie na tym polega cała sztuka.

Zaczynając wcześniej, zbierasz ten sam kapitał znacznie mniejszym miesięcznym wysiłkiem, otwierasz sobie większe możliwości inwestowania i zapewniasz lepsze warunki ubezpieczenia – po prostu budujesz spokojniejszą przyszłość. Z perspektywy studentki mogę powiedzieć jedno – najtrudniej jest zacząć. Później regularne oszczędzanie pieniędzy staje się po prostu dobrym nawykiem, który procentuje przez całe życie.

Autor: Weronika Bizoń
Więcej na: www.sukcesja-bizon.pl

Przejrzyj naszego Facebooka!

Skontaktuj się z nami!

Dołącz do nas

Wypełnij formularz!

Decyduj o Twoich danych
Strona korzysta z plików Cookies!

Spokojnie! Twoje dane są bezpieczne.
Przeczytaj więcej w Polityce Prywatności.