Młody planer, młodzi klienci i doświadczeni inwestorzy. Czy wiek ma znaczenie w planowaniu finansowym?

Jak trafiłeś do zawodu planera finansowego i dlaczego wybrałeś właśnie tę ścieżkę kariery?

Tak naprawdę trafiłem do zawodu planera finansowego w momencie, kiedy szukałem swojej drogi zawodowej. Miałem wtedy niespełna 19 lat, byłem świeżo po maturze i nie miałem jeszcze sprecyzowanego pomysłu na to, czym chcę się zajmować. Wiedziałem natomiast, że zależy mi na pracy, która będzie miała realny wpływ na życie innych ludzi i pozwoli mi realizować własne cele oraz ambicje.

Przeglądając oferty pracy, trafiłem na ogłoszenie Investment Partners i umówiłem się na rozmowę rekrutacyjną z Łukaszem Schabowskim. To właśnie wtedy coś „kliknęło”. Nie dlatego, że znałem już branżę finansową – wręcz przeciwnie. Finanse w takim zawodowym wymiarze były dla mnie wtedy czymś zupełnie nowym.

Zapamiętałem jednak dwie rzeczy. Po pierwsze, usłyszałem o obszarze, który jest niezwykle ważny dla wielu osób, a jednocześnie wciąż mało znany. Już podczas rozmowy otrzymałem informacje, które sam uznałem za wartościowe i dające do myślenia. Po drugie, zostałem zapytany o swoje cele, marzenia i plany na przyszłość. Po raz pierwszy spotkałem się z rozmową, podczas której ktoś nie tylko pytał o moje doświadczenie, ale również pokazywał mi, jak mogę realizować swoje ambicje.

Postanowiłem dać sobie szansę. Z każdym kolejnym szkoleniem, spotkaniem z klientem i etapem rozwoju coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że trafiłem we właściwe miejsce. Dziś, po pięciu latach pracy z klientami, wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji zawodowych, jakie podjąłem.

Jesteś stosunkowo młodym planerem finansowym. Czy klienci zwracają uwagę na Twój wiek podczas pierwszego spotkania?

Myślę, że byłoby mało wiarygodne powiedzieć, że wiek nie ma żadnego znaczenia. Dzisiaj wiem, że szczególnie na początku mojej drogi zawodowej mógł pojawiać się w głowie klienta znak zapytania. To naturalne – kiedy osoba mająca 40 czy 50 lat spotyka się z kimś, kto ma niespełna 20 lat, może zastanawiać się, czy rzeczywiście rozmawia z właściwym specjalistą.

Co ciekawe, sam na początku nie postrzegałem wieku jako przeszkody. Byłem przekonany, że jeśli ktoś posiada odpowiednią wiedzę, umiejętności i wykonuje swoją pracę rzetelnie, to metryka nie powinna mieć większego znaczenia. Z czasem zrozumiałem jednak, że zaufanie trzeba po prostu zbudować.

Myślę też, że młodsza osoba ma pod tym względem trochę trudniej. Kiedy widzimy specjalistę z wieloletnim doświadczeniem życiowym, automatycznie łatwiej przychodzi nam obdarzyć go kredytem zaufania. W przypadku młodego planera finansowego pojawia się często potrzeba dodatkowej weryfikacji – więcej pytań, większa ostrożność i chęć upewnienia się, że po drugiej stronie rzeczywiście znajduje się kompetentna osoba.

Z moich obserwacji wynika jednak, że ma to znaczenie głównie na początku relacji. Kiedy zaczynamy rozmawiać o sytuacji klienta, jego celach i konkretnych rozwiązaniach, wiek schodzi na dalszy plan. W finansach najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że rozmawiamy z kimś, kto wie, o czym mówi.

Patrząc z perspektywy czasu, uważam nawet, że młody wiek nauczył mnie bardzo dużej pokory i zaangażowania. Wiedziałem, że nie wystarczy powiedzieć klientowi, że jestem specjalistą – musiałem to pokazać swoją wiedzą, przygotowaniem i jakością pracy. To motywowało mnie do ciągłego rozwoju i zwracania dużej uwagi na szczegóły.

Pomogło mi również to, że od początku pracowałem nie tylko z finansami klientów, ale także świadomie budowałem własne nawyki finansowe. Z każdym kolejnym rokiem dochodziło też doświadczenie, historie konkretnych osób i efekty wspólnej pracy. Dziś wiem, że klienci ostatecznie nie oceniają mnie przez pryzmat wieku, ale przez wartość, jaką otrzymują i rezultaty, które udaje nam się wspólnie osiągać.

W jaki sposób budujesz zaufanie osób starszych od siebie, które często mają już duże doświadczenie życiowe i zawodowe?

To ciekawe pytanie, bo wiele osób spodziewa się pewnie odpowiedzi związanej z wiedzą, doświadczeniem czy umiejętnościami komunikacyjnymi. Oczywiście to wszystko jest ważne i niezbędne w pracy planera finansowego. Myślę jednak, że fundament zaufania buduje się gdzie indziej.

Od początku swojej drogi zawodowej starałem się wdrażać we własnym życiu to, o czym rozmawiam z klientami. Budowanie budżetu, oszczędzanie, inwestowanie, zarządzanie ryzykiem czy planowanie celów finansowych nie były dla mnie wyłącznie teorią. To rozwiązania, które sam testowałem i stosowałem w praktyce.

Uważam, że trudno dobrze pomagać innym w podejmowaniu decyzji finansowych, jeśli samemu nie przechodziło się przez podobny proces. To właśnie dzięki pracy z własnymi finansami mogłem lepiej zrozumieć, jakie wątpliwości, obawy czy blokady pojawiają się po drodze. Wiedza jest bardzo ważna, ale dopiero połączenie wiedzy z doświadczeniem pozwala naprawdę zrozumieć drugiego człowieka.

Jednocześnie mam świadomość, że każdy z nas jest inny. To, że jakieś rozwiązanie sprawdziło się u mnie, nie oznacza, że będzie najlepsze dla klienta. Dlatego bardzo ważna jest dla mnie umiejętność spojrzenia na sytuację z perspektywy drugiej osoby. W planowaniu finansowym dużą rolę odgrywa empatia – zrozumienie tego, jakie cele ma klient, jakie emocje towarzyszą jego decyzjom i co jest dla niego naprawdę ważne.

Myślę, że właśnie w ten sposób buduje się trwałe zaufanie. Nie przez przekonywanie kogoś, że ma się rację, ale przez połączenie wiedzy, własnych doświadczeń i szczerej chęci zrozumienia sytuacji drugiego człowieka.

Czy zdarza się, że starsi klienci początkowo podchodzą do współpracy z rezerwą? Co sprawia, że zmieniają zdanie?

Myślę, że tak, chociaż nie zawsze jest to widoczne wprost. Przez kilka lat pracy odbyłem setki, a być może już ponad tysiąc rozmów z klientami. Pytanie o mój wiek padło dosłownie kilka razy. To jednak nie oznacza, że temat nie pojawiał się w głowie klientów.

Jestem przekonany, że wiele osób na początku podchodziło do współpracy z pewną rezerwą, ale po prostu nigdy mi o tym nie powiedziało. I szczerze mówiąc, uważam to za całkowicie naturalne. Gdy spotykamy nową osobę, szczególnie w tak ważnym obszarze jak finanse, każdy z nas w pewnym stopniu ocenia, czy warto jej zaufać.

Nie wydaje mi się jednak, żeby istniał jeden argument, który nagle zmienia zdanie klienta. Z mojego doświadczenia wynika, że robi to sama rozmowa. W pewnym momencie przestaje mieć znaczenie, ile ktoś ma lat, a zaczyna mieć znaczenie to, czy czuje się wysłuchany, zrozumiany i czy wynosi ze spotkania realną wartość.

Wielokrotnie obserwowałem, że początkowy dystans znika w trakcie rozmowy. Kiedy klient widzi, że rozumiem jego sytuację, potrafię odpowiedzieć na pytania i pomóc mu spojrzeć na własne finanse z nowej perspektywy, skupienie naturalnie przenosi się z wieku na meritum.

Ostatecznie zaufanie nie buduje się metryką ani stanowiskiem. Buduje się poprzez sposób rozmowy, zrozumienie potrzeb drugiego człowieka i wartość, jaką jesteśmy w stanie mu dać. I to właśnie najczęściej sprawia, że początkowa rezerwa ustępuje miejsca otwartej współpracy.

Niedawno publikowaliśmy historię studentki, która zaczęła oszczędzać już na studiach. Czy młodzi ludzie rzeczywiście potrzebują planera finansowego, skoro często nie mają jeszcze dużych dochodów?

To jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę. Wiele osób zakłada, że planowanie finansowe zaczyna się wtedy, gdy pojawiają się wysokie dochody. Ja patrzę na to zupełnie inaczej.

Oczywiście dochód jest ważny, ale najpierw musi pojawić się decyzja. Przecież nikt nie buduje stabilnej sytuacji finansowej przez przypadek. Niezależnie od tego, czy ktoś rozwija własny biznes, specjalizuje się w swoim zawodzie czy po prostu systematycznie odkłada część pieniędzy, wszystko zaczyna się od konkretnych wyborów podejmowanych dużo wcześniej.

Dlatego uważam, że młodzi ludzie mogą bardzo dużo zyskać dzięki współpracy z planerem finansowym. Nie dlatego, że mają już duży majątek, ale dlatego, że znajdują się na etapie podejmowania pierwszych ważnych decyzji. To właśnie wtedy pojawiają się pierwsze zarobki, pierwsze oszczędności, pierwsze cele finansowe i pierwsza odpowiedzialność za własne pieniądze.

Często powtarzamy, że szkoła nie uczy nas zarządzania finansami. Jeśli tak jest, to okres studiów i pierwszych lat pracy jest idealnym momentem, żeby tę wiedzę zdobyć. Nawet niewielkie dochody pozwalają budować dobre nawyki, uczyć się podejmowania świadomych decyzji i tworzyć fundament pod przyszłość.

Co więcej, młode osoby mają często pewną przewagę. Zwykle nie mają jeszcze dużych zobowiązań, kredytów czy kosztów związanych z utrzymaniem rodziny. Dzięki temu łatwiej jest im wypracować zdrowe nawyki finansowe i zacząć odkładać lub inwestować nawet niewielkie kwoty. A właśnie takie działania, rozpoczęte odpowiednio wcześnie, potrafią przynieść największe efekty w długim terminie.

Dlatego nie powiedziałbym, że młody człowiek potrzebuje planera finansowego dlatego, że ma dużo pieniędzy. Często jest wręcz odwrotnie. Warto zacząć wtedy, gdy tych pieniędzy nie ma jeszcze tak wiele, ponieważ to właśnie wtedy kształtują się decyzje i nawyki, które będą wpływać na finanse przez kolejne lata.

Jakie problemy finansowe najczęściej mają osoby rozpoczynające pierwszą pracę?

Szczerze mówiąc, nie nazwałbym tego typowymi problemami finansowymi. Kiedy myślimy o problemach finansowych, często wyobrażamy sobie zadłużenie, brak pieniędzy czy trudności z regulowaniem zobowiązań. U osób rozpoczynających pierwszą pracę częściej obserwuję jednak inne wyzwanie – trudność w ustaleniu priorytetów.

To wyjątkowy moment w życiu. Pojawiają się pierwsze własne pieniądze, większa niezależność i wiele nowych możliwości. To naturalne, że młodzi ludzie chcą z tego korzystać. Nie ma w tym nic złego. Problem pojawia się wtedy, gdy cała uwaga skupia się wyłącznie na bieżącej konsumpcji, a zupełnie pomijane jest budowanie fundamentów pod przyszłość.

Moim zdaniem największym wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniej równowagi. Korzystać z życia, realizować swoje pasje i marzenia, ale jednocześnie zacząć budować zdrowe nawyki finansowe. To właśnie wtedy warto nauczyć się planowania budżetu, tworzenia rezerwy finansowej, odkładania części dochodów czy stawiania pierwszych kroków w inwestowaniu.

Drugim wyzwaniem jest brak wiedzy i świadomości finansowej. Wiele osób kończy szkołę czy rozpoczyna studia bez podstawowej wiedzy na temat zarządzania pieniędzmi. W efekcie podejmują decyzje intuicyjnie, często nie zdając sobie sprawy z konsekwencji, jakie mogą one mieć za kilka czy kilkanaście lat.

Dlatego uważam, że największym problemem nie jest sam poziom dochodów, ale brak dobrych nawyków na początku drogi. Jeśli nie wypracujemy ich wtedy, gdy mamy stosunkowo niewiele zobowiązań, później staje się to znacznie trudniejsze. Z czasem pojawiają się kolejne wydatki, cele, kredyty czy obowiązki rodzinne i coraz trudniej znaleźć przestrzeń na uporządkowanie finansów.

Trochę przypomina to dbanie o zdrowie. Łatwiej jest utrzymać dobre nawyki od początku niż próbować je budować dopiero wtedy, gdy pojawiają się problemy. W finansach działa to bardzo podobnie.

Czy możesz podać przykład młodego klienta, który dzięki wczesnemu planowaniu finansowemu uniknął błędów lub osiągnął konkretny cel?

Tak, mam przed oczami jedną historię, która bardzo dobrze pokazuje, jak dużą różnicę może zrobić rozpoczęcie planowania finansowego odpowiednio wcześnie.

To osoba, która trafiła do mnie mając 18 lat. Nie dysponowała dużymi środkami, nie miała rozbudowanej wiedzy finansowej ani znaczącego majątku. Pojawiały się jedynie pierwsze dochody i niewielkie nadwyżki. Tym, co ją wyróżniało, była jednak chęć nauczenia się, jak mądrze nimi zarządzać.

Zaczęliśmy od podstaw – budżetu, budowania rezerwy finansowej, pierwszych regularnych inwestycji oraz uporządkowania priorytetów. Co ważne, nie oznaczało to rezygnacji z życia, podróży czy rozwoju. Wręcz przeciwnie. Chodziło o to, żeby świadomie decydować, na co przeznaczane są pieniądze i zachować odpowiednie proporcje.

Po około czterech latach efekty były bardzo wyraźne. Ta osoba, zaczynając praktycznie od zera, zbudowała majątek netto przekraczający 100 tysięcy złotych. Co istotne, były to przede wszystkim środki zgromadzone w rezerwie finansowej i inwestycjach, a nie majątek oparty na dobrach konsumpcyjnych.

Dla jednych 100 tysięcy złotych może być dużą kwotą, dla innych mniejszą. Dla mnie najważniejsze jest jednak coś innego. Ta historia pokazuje, że kluczowe nie były wysokie dochody na starcie, ale decyzja o rozpoczęciu działania odpowiednio wcześnie. Kiedy z czasem pojawiały się większe możliwości zarobkowe, ta osoba wiedziała już, jak nimi zarządzać i jak wykorzystać je do budowania swojej przyszłości.

To właśnie dlatego tak często podkreślam znaczenie edukacji finansowej i świadomych decyzji podejmowanych na początku drogi. Wczesne planowanie finansowe nie daje gwarancji sukcesu, ale daje coś bardzo cennego – czas, który w finansach jest jednym z najważniejszych sprzymierzeńców.

Czym różni się rozmowa z 22-letnim klientem od rozmowy z przedsiębiorcą po pięćdziesiątce lub osobą przygotowującą się do emerytury?

To pytanie jest ciekawe, ponieważ wiele osób zakłada, że różnice wynikają głównie z wieku. Po kilku latach pracy z klientami mam jednak wrażenie, że znacznie większe znaczenie ma etap życia, na którym ktoś się znajduje, oraz jego podejście do podejmowania decyzji.

Spotykałem osoby po pięćdziesiątce, które były niezwykle otwarte na zmiany, chętnie zdobywały wiedzę i szybko wdrażały nowe rozwiązania. Zdarzało mi się również rozmawiać z dwudziestolatkami, które podchodziły do wszystkiego bardzo ostrożnie i potrzebowały dużo czasu, żeby zrobić pierwszy krok. Działa to też w drugą stronę. Dlatego staram się unikać oceniania ludzi przez pryzmat wieku.

Oczywiście różnią się cele. Młodsze osoby częściej myślą o pierwszych oszczędnościach, budowaniu majątku, zakupie mieszkania czy rozwoju zawodowym. Z kolei osoby starsze częściej koncentrują się na zabezpieczeniu rodziny, emeryturze czy uporządkowaniu majątku. Nie jest to jednak regułą, ponieważ coraz częściej spotykam młodych ludzi, którzy myślą bardzo długoterminowo, oraz osoby dojrzałe, które dopiero zaczynają świadomie planować swoją przyszłość finansową.

Gdybym miał wskazać jedną różnicę, która rzeczywiście często się pojawia, byłoby to podejście do czasu. Młodzi ludzie często odkładają działania na później, ponieważ wydaje im się, że mają jeszcze bardzo dużo czasu. Z kolei starsze osoby czasami rezygnują z działania, ponieważ mają poczucie, że czasu zostało już niewiele.

To pewien paradoks, który obserwuję od lat. Jedni nie zaczynają, bo wydaje im się, że jest za wcześnie. Drudzy nie zaczynają, bo wydaje im się, że jest za późno. Tymczasem w planowaniu finansowym najlepszy moment na działanie jest zawsze wtedy, gdy podejmujemy decyzję, żeby zrobić pierwszy krok.

Jakie tematy najczęściej poruszają młodzi klienci, a jakie klienci starsi?

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że młodzi i starsi klienci przychodzą z zupełnie innymi tematami. Po części jest to prawda, ale po kilku latach pracy doszedłem do wniosku, że więcej ich łączy, niż dzieli.

Niezależnie od wieku większość ludzi chce tak naprawdę podobnych rzeczy – większego spokoju, bezpieczeństwa, niezależności finansowej i poczucia, że potrafi zadbać o siebie oraz swoich bliskich. Różnica polega głównie na tym, na jakim etapie życia się znajdują i jakie decyzje są dla nich w danym momencie najważniejsze.

Młodzi klienci częściej pytają o budowanie pierwszych oszczędności, inwestowanie, zakup mieszkania, wkład własny do kredytu czy możliwości zwiększania dochodów. To naturalne, ponieważ dopiero budują swoje fundamenty finansowe i szukają odpowiedzi na pytanie, jak dobrze wykorzystać czas, który mają przed sobą.

Z kolei osoby starsze częściej koncentrują się na ochronie tego, co już udało im się zbudować. Pojawiają się tematy związane z bezpieczeństwem finansowym, emeryturą, zabezpieczeniem rodziny, majątku czy przekazaniem go kolejnym pokoleniom. W ich przypadku ważniejsze staje się nie tylko pomnażanie kapitału, ale również jego ochrona.

Dostrzegam też pewną różnicę w podejściu do ryzyka. Młodzi ludzie są często bardziej skłonni do podejmowania odważnych decyzji i szukania szybkich efektów. Z kolei osoby z większym doświadczeniem życiowym zwykle lepiej rozumieją zależność między potencjalnym zyskiem a ryzykiem i częściej patrzą na finanse w długim horyzoncie.

Mimo tych różnic cel mojej pracy pozostaje taki sam. Staram się przede wszystkim zrozumieć, co jest ważne dla konkretnej osoby i jak połączyć jej wartości, cele życiowe oraz finanse w jeden spójny plan działania. To właśnie od tego zaczyna się dobre planowanie finansowe – niezależnie od wieku.

Czego młodzi mogą nauczyć się od starszych klientów, a czego starsi od młodych?

To jedno z tych pytań, przy których czasami mam ochotę po prostu posadzić obok siebie dwóch klientów z różnych pokoleń i pozwolić im porozmawiać. Myślę, że obie strony mogłyby wynieść z takiego spotkania bardzo cenne lekcje.

Gdybym miał wskazać jedną rzecz, której młodzi mogliby nauczyć się od starszych klientów, byłaby to wartość czasu. Wiele osób z większym doświadczeniem życiowym mówi wprost, że pewne decyzje finansowe podjęłoby wcześniej, gdyby miało dzisiejszą wiedzę. Z perspektywy lat bardzo wyraźnie widać, jak szybko ten czas mija i jak duże znaczenie mają nawet niewielkie działania podejmowane regularnie przez długi okres.

Pamiętam sytuację, kiedy prezentowałem plan finansowy klientom po czterdziestce i wspólnie analizowaliśmy, jakie efekty mogliby osiągnąć w perspektywie kolejnych lat. W pewnym momencie usłyszałem pytanie: „Panie Szymonie, gdzie Pan był 15 lat temu?”. Oczywiście było ono wypowiedziane z uśmiechem, ale doskonale oddawało pewną refleksję – jak dużą wartość ma czas i jak wiele można zyskać, zaczynając odpowiednio wcześnie.

Często myślę, że gdyby osoby mające dziś 50 czy 60 lat mogły porozmawiać ze swoim dwudziestoletnim odpowiednikiem, powiedziałyby mu przede wszystkim: „Wykorzystaj czas, który masz. Później będzie go mniej, niż Ci się dziś wydaje”.

Z kolei starsi klienci mogliby wiele zaczerpnąć od młodszych w obszarze otwartości na zmianę. Młode osoby często dopiero budują swoje nawyki i sposób myślenia o finansach, dlatego łatwiej jest im testować nowe rozwiązania i wdrażać nowe działania. Osoby, które przez kilkadziesiąt lat funkcjonowały według określonych schematów, naturalnie częściej zadają sobie pytanie: „Skoro przez tyle lat działałem w ten sposób, to po co coś zmieniać?”.

Nie oznacza to oczywiście, że jedna postawa jest lepsza od drugiej. Myślę raczej, że oba podejścia wzajemnie się uzupełniają. Z jednej strony warto korzystać z doświadczenia osób, które przeszły już długą drogę i wiedzą, jakie konsekwencje mają podejmowane decyzje. Z drugiej strony warto zachować gotowość do uczenia się i sprawdzania nowych rozwiązań, niezależnie od wieku.

To połączenie doświadczenia i otwartości często daje najlepsze efekty – nie tylko w finansach, ale również w życiu.

Czy w planowaniu finansowym ważniejszy jest wiek i doświadczenie życiowe, czy raczej wiedza, kompetencje i umiejętność słuchania klienta?

Myślę, że nie da się odpowiedzieć na to pytanie w sposób jednoznaczny, ponieważ większość tych elementów wzajemnie się uzupełnia. Gdybym jednak miał wskazać jedną rzecz, która sama w sobie nie przesądza o jakości planera finansowego, byłby to wiek.

Wiek nie gwarantuje ani wiedzy, ani doświadczenia, ani umiejętności pracy z ludźmi. Oczywiście często idzie w parze z większym doświadczeniem życiowym, ale nie jest to regułą. Spotykałem osoby bardzo dojrzałe w wieku dwudziestu kilku lat i osoby znacznie starsze, które mimo wielu doświadczeń nie wyciągały z nich wartościowych wniosków.

Znacznie ważniejsze jest dla mnie doświadczenie praktyczne. Nie tylko to związane z pracą z klientami, ale również z własnymi finansami. Trudno rozmawiać o budowaniu majątku, inwestowaniu czy podejmowaniu decyzji finansowych, jeśli samemu nie przechodziło się przez podobne procesy. To właśnie doświadczenie pozwala lepiej zrozumieć sytuację drugiego człowieka.

Równie istotne są wiedza i kompetencje. Planowanie finansowe opiera się na podejmowaniu decyzji, ale żeby pomagać w ich podejmowaniu, trzeba rozumieć mechanizmy rządzące finansami, znać dostępne rozwiązania i umieć przełożyć teorię na praktykę.

Bardzo ważne są również umiejętności interpersonalne. Często mówi się o umiejętności słuchania i rzeczywiście jest ona niezbędna. Uważam jednak, że to coś więcej. To także empatia, umiejętność zrozumienia emocji klienta, pracy z jego obawami, wątpliwościami, a czasem również ze zbyt dużym optymizmem. To zdolność prowadzenia rozmowy w taki sposób, żeby klient nie tylko usłyszał informacje, ale naprawdę zrozumiał ich znaczenie dla własnego życia.

Co ciekawe, sam również korzystam z konsultacji dotyczących własnych finansów. Mimo zdobytej wiedzy i doświadczenia wiem, jak cenne jest spojrzenie z boku. Często potrzebujemy kogoś, kto nas wysłucha, pomoże uporządkować myśli, zwróci uwagę na rzeczy, których sami nie dostrzegamy, albo pokaże granice tam, gdzie zaczynamy patrzeć na sytuację zbyt emocjonalnie.

Dlatego powiedziałbym, że w pracy planera finansowego najważniejsze jest połączenie doświadczenia, wiedzy i umiejętności pracy z ludźmi. Jeśli te elementy są obecne, wiek naprawdę schodzi na dalszy plan.

Co daje Ci największą satysfakcję w pracy z klientami z różnych pokoleń?

Największą satysfakcję daje mi obserwowanie realnych zmian w życiu drugiego człowieka. I nie mam tutaj na myśli wyłącznie liczb czy wyników finansowych, choć one oczywiście również są ważne.

Pierwszy taki moment pojawia się wtedy, gdy widzę, że coś zmienia się w sposobie myślenia klienta. Kiedy podczas rozmowy zaczyna dostrzegać nowe możliwości, rozumieć pewne mechanizmy i patrzeć na swoje finanse z zupełnie innej perspektywy. Szczególnie zapadają mi w pamięć sytuacje, kiedy otrzymuję informację zwrotną, że pomogłem komuś lepiej zrozumieć ten obszar życia. Do dziś pamiętam klientkę, która po zakończeniu pierwszego cyklu spotkań powiedziała mi: „Jest Pan świetnym nauczycielem”. To jedno z tych zdań, które zostają w pamięci na długo.

Drugim źródłem satysfakcji są spotkania serwisowe, które odbywają się po kilku miesiącach lub latach współpracy. To właśnie wtedy najlepiej widać efekty. Możemy porównać sytuację klienta z momentem rozpoczęcia współpracy i zobaczyć, jak zmienił się jego majątek, poziom bezpieczeństwa finansowego czy realizacja założonych celów. Lubię obserwować ten progres, bo za każdą liczbą stoi konkretna historia i konkretne decyzje podjęte wcześniej.

Największą radość daje mi jednak coś jeszcze. Moment, w którym widzę, że klient zyskuje większą swobodę i spokój w podejmowaniu życiowych decyzji. Kiedy może pojechać na wymarzone wakacje, zmienić pracę, zrealizować ważny cel albo po prostu spokojnie spojrzeć w przyszłość bez ciągłego martwienia się o pieniądze. To są sytuacje, które pokazują, że planowanie finansowe nie jest celem samym w sobie. Jest narzędziem, które ma dawać ludziom większą wolność, bezpieczeństwo i możliwość życia na własnych zasadach.

I właśnie obserwowanie takich zmian daje mi największą satysfakcję – niezależnie od tego, czy rozmawiam z osobą, która ma 20, 40 czy 60 lat.

Jaką jedną radę dałbyś dziś młodym osobom rozpoczynającym dorosłe życie finansowe?

Mam pewien problem z udzielaniem uniwersalnych rad. Im dłużej pracuję z ludźmi, tym bardziej widzę, że nie istnieje jedna recepta na dobre decyzje finansowe, która sprawdzi się u każdego.

Gdybym miał jednak przekazać młodym osobom jedną wskazówkę, powiedziałbym: daj sobie przestrzeń na rozmowę i refleksję nad swoimi finansami.

Nie chodzi nawet o to, żeby od razu podejmować wielkie decyzje. Chodzi o zatrzymanie się na chwilę i spojrzenie szerzej na swoją sytuację, możliwości oraz cele. Bycie otwartym na wiedzę, nowe perspektywy i zadawanie pytań, których być może wcześniej sobie nie zadawaliśmy.

Dlatego zachęcałbym do rozmowy z osobą, która ma doświadczenie w pracy z finansami i potrafi spojrzeć na sytuację obiektywnie. Nie po to, żeby powiedziała nam, jak mamy żyć, ale po to, żeby pomogła dostrzec możliwości, których sami jeszcze nie widzimy.

W finansach często szukamy autorytetów i ludzi, którzy osiągnęli sukces. To naturalne. Warto jednak pamiętać, że nawet najlepsze rozwiązanie dla jednej osoby nie musi być najlepszym rozwiązaniem dla drugiej. Każdy z nas ma inne cele, doświadczenia, możliwości i sposób patrzenia na świat.

Dlatego zamiast szukać gotowych odpowiedzi, zachęcałbym do szukania dobrych pytań. Bardzo często to właśnie one stają się początkiem najlepszych decyzji finansowych.

A jaką radę dałbyś osobą zastanawiającym się nad pracą planera finansowego?

Gdybym miał dać jedną radę osobie zastanawiającej się nad pracą planera finansowego, powiedziałbym po prostu: spróbuj.

To zawód, którego nie da się dobrze zrozumieć wyłącznie z opisu stanowiska czy przeczytania kilku artykułów. Trzeba doświadczyć rozmów z ludźmi, zobaczyć ich sytuacje, emocje, decyzje i efekty wspólnej pracy. Dopiero wtedy można naprawdę poczuć, na czym polega ta rola.

Dziękuję za rozmowę.

Dołącz do nas

Wypełnij formularz!

Decyduj o Twoich danych
Strona korzysta z plików Cookies!

Spokojnie! Twoje dane są bezpieczne.
Przeczytaj więcej w Polityce Prywatności.